CMenu
oczytane
- Nastawienie można zmienić. Dlaczego mi nie pomożesz? .
- I Gromada chce ich zaangażować? - Kaldaq cisnął muszelkę do wody. - Czy wszystko, czego tu się dowiedzieliśmy, nie ma żadnego znaczenia? Nasze badania nad Ziemianami to nic? Nasze ustalenia, że to rasa pokojowa i dążąca do cywilizacji? .
Już lepiej zginąć, niż zostać samotnym w tej gruszy, - pomyślał Piąty. .
Przelecieliśmy nad skalistym obszarem na zachód od Uroku na wysokości stu stóp. Ledwie trzymaliśmy się w powietrzu. Pani musiała całkowicie się skoncentrować, by nie dopuścić do upadku dywanu. .
- Nastawienie można zmienić. Dlaczego mi nie pomożesz? .
Żarty i śmiechy, rozlegające się w mesie po wieczornym posiłku, stały się wkrótce nie do zniesienia. Siedząc samotnie w swym pokoju, Hunt poczuł, że ściany przyprawiają go o klaustrofobię. Przez chwilę spacerował bezludnymi korytarzami wśród kopuł i budynków. Okazały się przygnębiające; zbyt długo mieszkał w blaszanych puszkach. Wreszcie dotarł do kopuły wieży sterowania, wpatrując się w płonącą szarą ścianę, którą stworzyły otaczające bazę reflektory, nasycające blaskiem metanowo-amoniakalną mgłę ganimedańskiej nocy. Po chwili nawet obecność dyżurnego kontrolera, którego twarz wydobyło z ciemności światło padające z konsolety, stała się denerwująca. W drodze do klatki schodowej Hunt zatrzymał się przy konsoli.. — Jesteście niezwykłym człowiekiem, Asher — odezwał się po chwili policjant. — Szalony czy nie, cokolwiek wam dolega, jesteście jedyni w swoim rodzaju. — Policjant kiwnął głową powoli, w głębokiej zadumie. — To nie jest pospolity rodzaj szaleństwa. To nie przypomina niczego, co widziałem, ani o czym słyszałem. Mówicie tu o całym wszechświecie, więcej niż o wszechświecie, jeżeli to możliwe. Budzicie we mnie szacunek i pewien lęk. Teraz, kiedy was wysłuchałem, żałuję, że was zahaczyłem. Nie zabijajcie mnie, zwolnię wasz pojazd i możecie odlecieć, nie będę was ścigał. Chciałbym zapomnieć o wszystkim, co usłyszałem w tych ostatnich minutach. Mówicie o Bogu, o anrybogu i o straszliwej bitwie, która zdaje się, jest już przegrana, to znaczy przegrana przez siły antyboskie. To nie pasuje do niczego, co ja wiem albo rozumiem o świecie. Idźcie swoją drogą. Ja zapomnę o was, a wy możecie zapomnieć o mnie. — Policjant zmęczonym ruchem dotknął swojej maski.. - Słyszeliśmy już to wszystko - warknął w końcu. - Niezależnie od tego, co ci opowiadano, cywilizacja nie kończy się na Wspólnocie.. Przez chwilę zapomnieli o Joshu, ale on siedział nadal na swoim miejscu jak niewinny świadek katastrofy i teraz zwrócili na niego nienawistny wzrok. Czy wiedział wcześniej? Czy brał udział w spisku? Na pewno mógł coś zrobić, żeby temu zapobiec.. Jednooki podszedł do mnie chwiejnym krokiem.. - Kolumbia to narkotyki - wtrącił Bob, nie odrywając oczu od monitora, na którym pojawiło się nazwisko kapitana statku: Nikos Karangulis.. Pogładził swój służbowy pas. Podobnie jak buty, został wykonany z materiału lekkiego, dość miękkiego i miłego w dotyku. Materiału wytworzonego przez Waisów. I na tym właśnie polega Gromada, pomyślał. Każdy robi swoje. Waisowie projektują, Leparowie noszą ciężary, Hivistahmowie budują, O’o’yanowie wykańczają, a S’vanowie trzymają to wszystko w kupie. I tak dalej, rzecz jasna. Turlogowie myślą. A Ziemianie i Massudzi? Cóż, zabijają wrogów wszystkich pozostałych..